Nowe Miasto nad Wartą
– trochę
inaczej
Poniżej w kilku
kategoriach zawarta jest bardziej żartobliwa treść o grodzie:
·
Legendy
·
Humor
Jeśli
masz jakieś materiały na powyższe tematy, koniecznie napisz i dodaj odrobinę siebie
do mojej strony
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
* * * * * * * * * * * * *
(z kroniki szkolnej)
Na
północ od miasteczka, w odległości około 200 m od rynku, znajduje się kopiec
blisko 8 metrowej wysokości. Kopiec ów miał być kiedyś wysepką na Warcie, która
dawniej płynęła tuż przy nim, o czym świadczy łożysko starego koryta zwane
„Starą Wartą”. Przy wylewie Warty, której obecne koryto leży około 1 km na
północ, łożysko przy kopcu napełnia się wodą.
Według
opowiadania, jeden z rycerzy, prawdopodobnie właściciel osady, powiększył
kopiec i pobudował na nim obronny zamek. Kopiec otoczony był fosą co potwierdza
zagłębienie dookoła niego, do dziś jeszcze widoczne. Od kopca do miasta miał
prowadzić długi most, przypuszczalnie zwodzony, a pozostałością po nim, to pale
spotykane w ziemi.
O
zamku przechowały się różne opowiadania między ludem. I tak, na zamku miało
mieszkać dwóch braci rycerzy. Ponieważ żyli w niezgodzie, jeden z nich
pobudował sobie zamek na wzniesieniu, gdzie później stała szkoła ewangelicka i
w nim zamieszkał. Mimo to zatargi nie ustawały, a nawet wzmogły się. W końcu na
obu braci przyszła kara boża. Nowy zamek został zupełnie zniszczony przez
Szwedów w czasie ich napadu, a zamek na kopcu zapadł się pod ziemię.
Że
legenda o zamku na kopcu zawiera dużo prawdy, świadczą wykopane kamienie, które
zużyto na fundamenta przy budowie domów i także szkoły. Prócz kamieni
znaleziono również naczynia jak talerze, miski, wazy itp., które po wydobyciu
na powierzchnię rozpadały się.
Przed
kilku laty dziewczę miało znaleźć srebrną śrubę, inni – stare zbroje, różne
naczynia i monety szwedzkie.
Należy
nadmienić, że oprócz nazwy „kopiec” figuruje nazwa „Szwedzki szaniec”. Być
może, że kopiec ten z tych czasów pochodzi, gdyż Szwedzi dużo szańców budowali.
Biorąc jednak położenie kopca jako miejsce strategiczne to pochodzenie jego
przemawia przeciw tej hipotezie.
Długi
czas krążyły opowiadania o strachach na kopcu. I tak dzieci pasące bydło
słyszały bicie zegara, który regularnie wybijał godziny we dnie i w nocy.
W
dawnych czasach na kopcu rosło drzewko na którym, co pewien czas pokazywała się
niebieska chorągiewka i po pewnym czasie znikała.
Raz
znów pewien mężczyzna miał widzieć w jasną noc księżycową czarnego ułana
(rycerza) w zbroi i na czarnym koniu, który z prawej strony kopca zjeżdżał
powoli w kierunku miasta, gdzie stał kiedyś most.. mimo, że rycerz jechał jak
by w powietrzu, to jednak było wyraźnie słychać uderzenia kopyt rumaka. Gdy ów
mężczyzna zrobił ruch głową, rycerz zawrócił i znikł w tym samym miejscu skąd
wyjechał.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
* * * * * * * * * * * * *
(na podstawie opisu legendy i opowiadania)
Żyli
kiedyś w Nowym Mieście dwaj bracia rycerze, Paweł i Jan (mieli to być
Grzymułtowscy). Starszy – Paweł był usposobienia swawolnego, awanturniczego, za
to młodszy – Jan był usposobienia łagodnego i spokojnego. Prawy a zarazem
surowy ojciec, trzymał synów w karbach nie pozwalając im na żadne wybryki. Na
dworze ojca, jedną ze sług, była sierota imieniem Helena. Była pięknej urody,
przytem lubiła się stroić i puszyć. Z powodu urody wielu miała wielbicieli,
którzy starali się o jej rękę, a między innymi był nawet ekonom pan
podstarości. Helena jednak wszystkim odmawiała. Najbardziej pochlebiało jej,
gdy młody, a przytem swawolny Paweł umizgał się do niej. Paweł jednak obawiał
się surowego ojca, który dbał o dobre obyczaje na swym dworze, więc czynił to w
skrytości.
Zmieniło
się jednak, gdy stary ojciec umarł. Bracia otrzymawszy majątek po połowie,
osiedlili każdy na swoim. Jan pozostał w starym zamku, Paweł zaś pobudował
sobie nowy. Częste odwiedziny Pawła u swojego brata, miały za cel potykania się
z Heleną. W końcu namówił ją, żeby przyszła do jego dworu, co też chętnie
uczyniła.
Naraz
rozeszła się wieść, że Paweł poślubił Helenę. Spełniło się więc marzenie
biednej sieroty – została panią dziedziczką. Od tej chwili pusta i żądna władzy
natura młodej pani, nie miała pohamowania w zaspakajaniu różnych zachcianek.
Wszyscy musieli jej ulegać, nawet mąż stał się posłusznym wykonawcą jej
kaprysów. Zabawy, stroje, uczty, doprowadziły z czasem majątek do powolnej
ruiny. Paweł, który to widział bolał nad tym stanem, mimo to nadal Helenie
ulegał. Ona zaś lekceważyła wszystkie przestrogi czy to męża czy Jana i
sąsiedniej szlachty a nawet księdza. Tego ostatniego nie kazała raz wpuścić do
kościoła by mógł odprawić nabożeństwo. Sama dawała gorszące przykłady nawet w
kościele rozmawiając i śmiejąc się w czasie nabożeństwa. Raz nawet kazała
świece pogasić tuż przed podniesieniem. Oburzyło to strasznie lud, księdza i
okoliczną szlachtę.
Gdy
Szwedzi napadli na Polskę namówiła męża, by przystał na ich stronę, co też
uczynił. I znów rozpoczęły się zabawy, uczty i swawole, bo Szwedzi co zrabowali
innym to przynosili do dworu. Gdy ksiądz karcił to postępowanie, Helena
namówiła Szwedów, a ci napadli księdza, wyprowadzili go, przywiązali do armaty
, mil kilka wlekli a potem puścili – była to zemsta Heleny.
Czasy
się zmieniły. Szwedów z Polski wypędzono. Coraz gorzej zaczęło się dziać
Pawłowi. Za to Jan przez rzetelną i uczciwą pracę dochodził do coraz większej
fortuny.
Zazdrosnym
okiem patrzyła Helena na dobrobyt Jana. Zaczęła więc namawiać męża, żeby
odebrał część majątku Janowi. Nim się to stało, Paweł za namową żony usypał
kopiec na dużej kępie Warty i postawił warowny zamek. Otoczył go wałem i fosą
nad którą pobudował most zwodzony. Tak obwarowany czynił napady na sąsiednie
włości, a zrabowane skarby gromadził w zamku. Wszystko to działo się za namową
Heleny. Przyszła też kolej na Jana. Bo oto razu pewnego Paweł zbrojno napadł na
niego, rabuje jego mienie, niszczy zamek i rodziną wypędza.
Jan
bowiem już dawno pojął za żonę uczciwą niewiastę i miał teraz własną rodzinę.
Serca sąsiadów krajały się na widok nieszczęśliwego Jana i wszyscy okazywali mu
współczucie i troskliwą pomoc. W sercu zaś planowali zemstę przeciw Pawłowi, a
przede wszystkim Helenie.
Nareszcie
miarka się przebrała i przyszła kara.
Przyjaciela
Jana potajemnie przygotowali napad na zamek. Okazja się nadarzyła, bo gdy Paweł
wybrał się z oddziałem na łup, wtedy właśnie przygotowana szlachta napadła na
zamek i bez większego wysiłku zdobyła go. Helena nie chcąc dostać się do
niewoli wrogów schroniła się do silnej narożnej wieży i na zasuwę się zamknęła.
Gdy żołnierze rozbili podwoje, zobaczyli okna wieży otwarte i Helenę
zeskakującą do rowu z wodą… Tak zginęła Helena, której potomność nadała
przydomek „Czarnej Heleny”, a także „Pięknej Heleny”.
Wkrótce
potem powrócił z wyprawy znienawidzony Paweł. Rycerze schwycili go i wtrącili
do lochu, załogę jego w pień wycięli. Jemu wrzucili do lochu wiązkę siana,
drzwi zaparli żelaznymi ryglami i na klucz zamknęli. Ażeby nikt nie mógł mu
otworzyć, klucz ów do rzeki Warty wrzucili. Zamek zburzono jako znienawidzone
gniazdo rozbójcze. Jana w triumfie wprowadzono do jego ojcowizny. Żal było
Janowi brata, to też udał się do lochu, by go uwolnić. Słysząc jego jęki,
wychodzące z pod ziemi, dopadł drzwi, lecz w żaden sposób nie mógł ich
otworzyć. Klucz bowiem leżał w wodzie. Smutny powrócił do domu. Tak więc zasłużona
kara spotkała Helenę i jej męża.
…Dziś
śladu nie ma po owym zamku, a tylko kopiec osnuty legendą, stoi i duma o swej
przeszłości… I tylko raz do roku – w dzień zaduszny, - jak fama głosi,
pojawiają się dwa duchy i harcują. …Przeżegnane krzyżem – znikają.
Ze zbioru: Dzieje Nowegomiasta
n. Wartą i jego Kurkowego Bractwa Strzeleckiego z okazji trzechsetlecia
Bractwa
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
* * * * * * * * * * * * *
(opowiadanie ma być zawarte w kronice kościelnej)
Raz
pewien Żyd prowadził woły. Te wciągnęły go w bagno i począł się z nimi zapadać.
(Miało to być prawdopodobnie na Kakawcu.) Żyd widząc bliską śmierć w bagnie,
począł prosić i błagać o pomoc św. Antoniego i obiecał złożyć taką ofiarę, jaką
Święty zażąda. Naraz ukazał mu się św. Antoni i dopomógł mu do wybrnięcia z tej
niebezpiecznej opresji. – Ofiary jednak żadnej nie chciał przyjąć, tylko
oświadczył żydowi, żeby zabił woła, a wnętrzności zaniósł na probostwo – na
odpust. Żyd podziękował świętemu i obiecał wykonać polecenie. Gdy nazajutrz
zjawił się u księdza, proboszcz zdziwił się i zarazem ofuknął żyda, że przecież
nic nie zamawiał. Tenże jednak oświadczył, że go tu przysłał – ten… ten… szwenty,
który na pewno też jest w kościele. Poszli więc do kościoła, gdzie żyd ręką
wskazał na obraz św. Antoniego i powiedział, że to Ten kazał mu to uczynić.
Przytem opowiedział proboszczowi swoje wydarzenie.
Do
dziś w tutejszym kościele jest kaplica św. Antoniego z obrazem tego świętego.
Ze zbioru: Dzieje Nowegomiasta
n. Wartą i jego Kurkowego Bractwa Strzeleckiego z okazji trzechsetlecia
Bractwa
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
* * * * * * * * * * * * *
(opowiadanie ma być zawarte w kronice kościelnej)
Jednego
razu złodziej zakradł się do kościoła, aby dokonać kradzieży. Świętokradca udał
się do kaplicy św. Antoniego, gdzie zaczął zdzierać wota z przed obrazu
świętego.
Gdy
tak pilnie zajęty w swej podłej robocie, naraz poczuł uderzenie jakby powrozem.
Zrywa się i chce uciekać, lecz czuje, że nie może się ruszyć, jak by był do
czegoś przyczepiony. Dopiero teraz spostrzegł i zrozumiał, że to św. Antoni
uderzył go swym sznurem, którym był przepasany i że na tym właśnie sznurze
został uczepiony. W tym przymusowym więzieniu pozostał do rana.
Gdy
kościelny rano spostrzegł złodzieja, nie tylko przestraszył się, lecz i zarazem
zdziwił się bardzo, że ten nie ucieka. Pobiegł więc po księdza i ludzi. Dopiero
ksiądz uwolnił złodzieja i oddał go w ręce sprawiedliwości. Sąd wtrącił go do
więzienia. Złodziej okazał skruchę – przepraszał Boga, św. Antoniego oraz ludzi
i obiecywał poprawę. Jednak na pamiątkę pozostały mu ślady na plecach od tych
uderzeń, mimo że były lekkie.
Ze zbioru:
Dzieje Nowegomiasta n. Wartą i jego
Kurkowego Bractwa Strzeleckiego z okazji trzechsetlecia Bractwa
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
* * * * * * * * * * * * *
(z opracowań W. Kędzierskiego – Dzieje Nowegomiasta
n. Wartą i jego Kurkowego Bractwa Strzeleckiego, oraz Z. Jedrzaka – Wiadomości
Lokalne)
Nazwy
o których jest mowa, to te których nie znajdziesz na żadnej mapie. Te nazwy są,
bo o nich wiemy i używamy je. Zapisem większości z nich jest przekaz z ust do
ust. Na ile to tkwi w twojej świadomości masz okazję się teraz przekonać.
Poniżej
zaprezentowana jest część z nich. Jeśli masz coś od siebie do dodania, nie
zwlekaj. Chętnie dopiszę wszystkie te, których tu zabrakło a są w powszechnym
użyciu.
|
Karpie |
Staw przy Warcie, gdzie do niedawna łowiono
karpie. |
|
Karubie |
Staw między Karpiami a Papiernią, gdzie
kiedyś żyły karpie. Nazwa prawdopodobnie pochodzi od skorupiaków – raków,
zmieniona na skorupie – skarupie – karubie. Stawy zmalały, zarosły a po
rakach ani śladu. |
|
Amelina |
Nazwa prawdopodobnie pochodzi od mieliny –
mielizny, które powstawały podczas wylewów Warty. |
|
Kociubki |
Miejsce gdzie rosną dzikie krzewy zwane
kociubkami. |
|
Kaczora dołek |
W dużej mierze już zasypany dół, kiedyś
miejsce wytapiania żelaza. |
|
Papiernia |
Obecnie leśniczówka przy drodze do Wolicy
Koziej. Kiedyś istniała tu papiernia. |
|
Cegielnia |
Miejsce kopania gliny i wypalania cegły. |
|
Jordan |
Strumień częściowo skanalizowany, zasilany
wodami spływającymi z łąk. |
|
Księża Droga |
Polna droga prowadząca od ulicy Polnej ku
Warcie. Kiedyś ziemia na lewo od niej należała do kościoła. |
|
Telegowej Górka |
Przedłużenie ulicy Zamkowej ku Warcie. Nazwa
wzięta od właścicielki pobliskiej posesji. |
|
Kopiec |
Grodzisko stożkowe, otoczone fosą i śladami
wału. Najstarszy ślad historii Nowego Miasta. |
|
Pytlik |
Obecnie łąka i pole. Dawniej stał tam młyn
wodny. Nazwa pochodzi od pytlowania mąki. |
|
Pańska Łąka |
Łąka należąca kiedyś do majątku Klęka. |
|
Pastorówka |
Budynek, w którym mieszkał pastor. Wcześniej
dwór Grabskich – obecnie przedszkole. |
|
Laskówka |
Dawniej miasteczko oraz potoczne określenie
Zielonego Rynku. Dziś nazwa restauracji. Nazwa pochodzi od rosnącego tam
dawniej lasu. |
|
Kakawiec mały i duży |
Nazwa prawdopodobnie od tego, że miało tam
się zlatywać dużo kawek. |
|
Wieprzowiec |
Staw niedaleko Warty, na wschód od Gucia.
Nazwa wzięła się stąd, że miały się tam niegdyś utopić wieprze. |
|
Dębowiec |
Staw nieco większy od Wiprzowca, przyległy
do niego od strony wschodniej. Nazwa pochodzi od dębów, które tam rosły i od
pni dębowych leżących na jego dnie. |
|
Zdroje |
Dawniej łąka ze źródłem dostarczającym
mieszkańcom świeżej wody. Dziś skwer przy rozwidleniu ulicy Poznańskiej i
drogi do Gucia. |
|
Bombaj |
Łąka na prawo od zdrojów. Nazwa ma pochodzić
od wstrząsów elastycznych na sapowisku. Zwana też „Byczą łąką”. |
|
Guć |
Lasek nad Wartą. Nazwa pochodzi od Gucia (Gutsche)
– właściciela karczmy przy istniejącym tam przed wybudowaniem mostu przewozie
przez rzekę. |
|
Topólki |
Staw zasilany wodą spływającą z lasów, na
dnie źródełka. Nazwa pochodzi od rosnących tam topoli. Do niedawna
kąpielisko. |
|
Piaski |
Osada zamieszkujących tam kiedyś robotników
i nadzorcą rzek. W sąsiedztwie był też spichlerz i składnice towarów. Nazwa
od pisku. |
|
Blazówka |
Łąka, której dawny właściciel nazywał się
Blazel. |
|
|
Miejsce na Twoje propozycje |
|
|
Miejsce na Twoje propozycje |
|
|
Miejsce na Twoje propozycje |
|
|
Miejsce na Twoje propozycje |
![]()
I OKOLICE
W
RYSUNKACH
WŁADYSŁAWA KOŚCIELNIAKA
I tutaj odsyłam wszystkich zainteresowanych
do Biblioteki Publicznej Gminy Nowe Miasto nad Wartą, gdzie można obejrzeć
(dotyczy rysunków z roku 1990) lub zakupić (te nowsze prace z roku1999) bardzo
ciekawe i w swojej formie wręcz unikatowe grafiki, ukazujące niezwykłe piękno
okolicznych zakątków i zabytków. Między innymi podziwiać w tej formie możemy:
Leśniczówkę Papiernia pod Nowym Miastem, stary port nad Wartą, rynek
nowomiejski, Plebanię w Dębnie i wiele, wiele innych.
Niech zachętą do obejrzenia kompletnego
zbioru będą przykłady poniżej umieszczone:


![]()
***
O trzeciej w nocy pijany
Franciszek trafia na rynek nowomiejski. Staje na środku i wrzeszczy:
-
Ludzie... Ludzie !
Świecą się światła w oknach,
ludzie wychodzą przed domy, a Franciszek krzyczy na cały głos:
-
Ludzie !... czemu jeszcze nie śpicie ?!
znalazł junes
***
Przychodzi
do „Laskówki” podchmielony nowobogacki i mówi do kelnerki:
-
Chciałbym zjeść coś ekstra, cena obojętna.
-
To może kawior ?
-
Co to takiego ?
-
Jajka jesiotra.
- A to poproszę dwa na twardo...
znalazł junes
***
Ankieter zatrzymuje
na ulicy przechodnia:
-
Czy jest Pan zadowolony z reformy zdrowia?
-
Tak, oczywiście! Wszystko mi się podoba, bo znacznie
mi się poprawiło!
-
A jaki jest Pana zawód? – pyta ankieter.
-
Jestem grabarzem
***
znalazł junes