
|
Krzeptowski szedł z wycieczką lotników Orlą Percią i spotkał kolegę, który z przeciwnej strony prowadził zagranicznego gościa. Prowadzony, niewprawny i przestraszony przepaściami, szedł na czworakach, kurczowo trzymając się skał. |
|
| - Zyndź ze na hole Jasiek! - woła Krzeptowski do kolegi - cos tu mos do roboty z tym ceprem! | |
| - A cos, nie widzis, co pana wiedem? - odpowiada tamten. | |
| - E, ślak by cie zwalił - woła Krzeptowski - a jo myśloł, co go pasies! |

| W sądzie prokurator znęca się nad oskarżonym, wołając głośno o pomstę do nieba na jego czyn niegodny. Co zrobi pauzę , to góral mówi: | |
| - Mówcie panie, mówcie dalyj! | |
| Zdziwiony prokurator zapytał go wreszcie o przyczynę tego dziwnego namawiania do mowy oskarżycielskiej. | |
| - Bo wjycie panie, jak tak godocie, to łod wos tak piyknie wiśniówkom zalatuje! | |
|
Dwok
parobków leciało do pociągu w Szaflarach, ale w łostatniej kwili tyn
im z przed nosa uciek. Spoźreli na siebie zadysani i jeden godo:
|
| - Dobze co mytelo lecieli, bo by my sie byli jesce barzej spóźnieli! |


| Wyśli łod "Wnuka" Jasiek ze Staskiem, a byli tacy pijani, ze ik prasło na tretuar i lezom. Roz Jasiek pomogo we wstowawcce Staskowi, to znowu Stasek Jaśkowi, ale jako wstać nie mogli, tak tys nie mogom. Przylegli nareście spokojnie, coby nabrać trosecke sieły i tak se ta gwarzom: |
| - Wiys co Jasiek? Jak sie wydźwigniemy z tego chodnicyska, to sie wracomy do karcmy, a jak nie domy rady, to pójdemy do domu! |